niedziela, 30 listopada 2014

Mity o wit. B12, jak zdobyć rabaty na zakupy i czy bierzesz odpowiedzialność za swoje zdrowie


Slajd z filmu "Witamina B12 - fakty i mity"



I znów minął kolejny miesiąc, a ja mam dla Was kilka rekomendacji (w tym 2 polskich filmów) i, mam nadzieję, pożytecznych informacji.



 1.  Było już u mnie o niedoborach (powszechnych) wit. D3 (znacie swój poziom tej witaminy?), o bardzo ważnym badaniu (które mało kto robi) jakim jest badanie poziomu homocysteiny, a dzisiaj o wit. B12.
Posłuchajcie.





2.  Polecałam już dwa rodzaje pasty do zębów bez fluoru. 
Od niedawna używam (zamiennie z pastą sklepową) pasty, choć trudno to nazwać pastą,  domowej produkcji, czyli mieszanki sody oczyszczonej z wodą utlenioną. Taką metodę mycia zębów poleca m.in Jerzy Zięba (od "Ukrytych terapii" - też przeze mnie już polecanych). Dodatkowo reszta tej mieszanki może pełnić funkcję dezodorantu i powiem, że jestem zaskoczona takim pomysłem, na razie mnie bardzo satysfakcjonującym.
Jeśli macie ochotę poeksperymentować w temacie domowej pasty do zębów, to polecam 10 past domowej produkcji na blogu Pepsi Eljot. Z tej listy korzystałam też z węgla aktywowanego, rzeczywiście biel zaraz po zastosowaniu jest mocna.


 3. W tym punkcie polecam bardzo Waszej uwadze świetny, moim zdaniem, artykuł o podejście do zdrowia.
Jeśli do tej pory nie wzięliście odpowiedzialności za swoje zdrowie w swoje ręce i wierzycie, że kto inny taką odpowiedzialność powinien wziąć (najlepiej lekarz), to chyba najwyższa pora z takiego podejścia się wyzwolić.
O konsekwencjach oparcia się całkowitego na autorytetach medycznych i wierze w leczenie konwencjonalne (jedynie) właśnie w tym artykule.
Polecam ku przemyśleniu.


4.  Wszyscy lubimy promocje i rabaty, a większość z nas zakupy w internecie.
Ja korzystam z zakupów w internecie na pewno częściej niż w realnym świecie, jest to dla mnie rozwiązanie wygodne i najczęściej przyjemne, bo pozwala przejrzeć oferty wielu sklepów bez konieczności zaliczania kilometrów w centrach handlowych lub innych przybytkach handlu, co przyjemności nie stanowi dla mnie żadnej lub prawie żadnej. W realu lubię najbardziej zakupy spożywcze, w związku z tym chyba nie jestem typową konsumentką, która uwielbia buszowanie po sklepach z ciuchami lub kosmetykami, a nie przepada za zakupami spożywczymi właśnie.
Dzisiaj, we współpracy z Picodi, polecam stronę, za pomocą której znajdziecie promocje i rabaty oferowane przez ponad 2000 sklepów internetowych.
Promocje mogą dotyczyć darmowej wysyłki, albo zakupu np. 2 produktów w cenie jednego, albo po prostu obniżonej okresowo ceny. Rabaty jakie oferują firmy dotyczą określonych produktów albo wręcz całego asortymentu, mają rozpiętość od kilku do 60 i więcej %.
Skorzystanie z rabatu jest proste, wystarczy wpisać otrzymany kod w okienku przy zakupie danego produktu (często się spotykałam przy zakupie z rubryczką „wpisz kod rabatowy” i nigdy nie wiedziałam o jaki kod chodzi, to teraz już wiem, że może być właśnie stąd).
Jeśli więc zamierzacie pobuszować w internecie po Waszych ulubionych sklepach, najpierw warto sprawdzić na tej stronie, czy sklep nie oferuje rabatu. 
Tutaj przykładowa oferta sklepu Agito.pl - cały asortyment promocji i rabatów.
Korzystajcie:)


5.  Jeśli szukacie miejsca na pogaduszki z przyjaciółką, to polecam (w Krakowie, rzecz jasna) bardzo sympatyczny lokal na Stolarskiej - Siesta Cafe. Bardzo, bardzo przytulnie, herbata (i nie tylko ona) w dużym kubku i dobra szarlotka (choć nie aż tak jak moja;), słowem: nie chce się wychodzić:)


6.  Dwa filmy polskie, które obejrzałam ostatnio w kinie, to "Obywatel""Serce, serduszko"
Polecam oba, z różnych powodów. Zastanawialiśmy się  z mężem dlaczego tak nisko jest oceniany "Obywatel" i doszliśmy do wniosku, że ten film może zrozumieć chyba tylko pokolenie, które ten czas przeżyło, bo dla młodych, a oni są najczęściej bywalcami kina, będzie mało czytelny. Polecam więc osobom co najmniej po 40-stce, a im starsze tym lepiej. Wam się zapewne spodoba:)
Drugi film to polski film drogi, jak go nazwano. Moi ulubieni aktorzy, czyli Marcin Dorociński i Julia Kijowska plus debiutowe objawienie w postaci młodziutkiej Marii Blandzi (jest świetna!) i piękna opowieść o miłości, wewnętrznej przemianie, o zmaganiu się z samym sobą.
I nawet Szyc mi się podobał, choć za nim nie przepadam.



4 komentarze:

  1. Już jestem po wysłuchaniu wykładu o witaminie B12 i cieszę się, że to poleciłaś, bo jednak suplementuję za mało. Zamierzam się umówić na badanie poziomu MMA i D3 i obaczym.
    Obywatela oglądnęliśmy z Wojtkiem i podzielam Twój zachwyt... Sthury nie do pobicia, jak zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli to moje gadanie jakieś efekty przynosi;)
      Tak, Stuhra można oglądać bez końca. Niedawno po raz kolejny widziałam "Pogodę na jutro" (gra ojciec i syn), "Duże zwierzę", "Amatora", "Wodzireja" - nigdy mi się nie znudzą, nie mówiąc o "Seksmisji".

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że wiedza na temat różnych witamin jest trochę za mała. Bombarduje się człowieka ogromną ilością informacji i tak naprawdę, trudno jest w pierwszym odruchu stwierdzić, o co dokładnie chodzi. Więcej trzeba rzeczowych uświadomień.
    A tak naprawdę, to witaminy nie istnieją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysztally, powiedziałabym, że jest żadna:(
      A wszędzie się trąbi, że się witaminami Polacy faszerują. Tylko nie tymi co należałoby i nie w takiej postaci, na pewno nie pierwszy lepszy zestaw z apteki, a takimi się raczymy i takie dzieciom serwujemy.
      Witaminy nie istnieją i tran jest oszustwem dla dzieci!:)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten wpis/przepis, masz jakieś sugestie albo skorzystałeś z niego - podziel się tym w komentarzu.
Jeśli komentujesz jako anonimowy, zostaw proszę swoje imię.
Pozdrawiam i dziękuję!