piątek, 24 stycznia 2014

Kimchi - mój debiut:)



kimchi



Kimchi do tej pory znałam jedynie z nazwy, choć przyznam, że nie wiedziałam co za tą nazwą się kryje.
I nawet niespecjalnie mnie to ciekawiło.
Do czasu, gdy poszukując przepisów na zimowe kiszonki wrzuciłam temat na FB i dostałam propozycję zrobienia właśnie kimchi.


Przeszukałam więc internet w tym kierunku i natrafiłam na przepis na blogu Prezydentowej, który wydał mi się i prosty i zapowiadający sukces,  a potem przeglądnęłam jeszcze kilka filmików na YT  i wiedziałam, że to nie może się nie udać;)
Kimchi to fermentowana kapusta pekińska na ostro z dodatkami. Jest to tradycyjna potrawa koreańska, obecna przy prawie każdym koreańskim posiłku. Głównie jako przystawka, czasem jako dodatek do zupy albo grillowanego mięsa. Również jako baza zupy Kimchi Jjigae.
Przygotowanie kimchi wydaje się skomplikowane, ale nie należy się zrażać wielością zadań, bo są proste i generalnie wymagają od nas tylko pokrojenia, utarcia, a na końcu zmieszania:)

Można je robić z różnymi dodatkami, ja dodałam jedynie pora, ale można wzbogacić je o rzodkiew, marchewkę i co tam jeszcze się chce - przepisów jest tyle, ile rodzin w Korei pewnie.
Często dodaje się mąkę ryżową, ale ja do swojego nie dodawałam, może zrobię to następnym razem.
No to robimy!



Składniki:
* kapusta pekińska - moja miała 1.2 kg
* 3 pełne łyżki soli
* 3 wyciśnięte ząbki czosnku
* łyżka utartego imbiru
* 2 łyżki sosu rybnego
* 1/2 utartego jabłka
* 1/2 utartej gruszki
* wiązka zielonej cebulki pokrojona w ukośne paski (nie wiem dlaczego ukośne;)
* 2 duże pory - to moja modyfikacja przepisu
* 2 duże łyżki koreańskiej pasty z chili Gochujang - ja takiej pasty nie zdobyłam, więc dałam w zamian w sumie 3 łyżki papryki czerwonej w proszku, pół na pół ostrej i słodkiej i trochę chili i rozrobiłam to w 2-3 łyżkach wody



Kapustę pokroiłam na kawałki, wrzuciłam do garnka (wszyscy robią w misce, ale ja takiej dużej nie miałam, więc wzięłam garnek do bigosu;) i dobrze wypłukałam. Przygotowałam roztwór solny, zalałam kapustę i zostawiłam na kilka godzin, w międzyczasie mieszając raz czy dwa. Po tym czasie kapustę kilkakrotnie wypłukałam i odsączyłam na durszlaku.
W międzyczasie przygotowałam pozostałe składniki i paprykowy sos. 


kimchi


Przełożyłam odsączoną kapustę do garnka, dodałam do niej pokrojonego pora i cebulkę, a do sosu resztę, czyli starte owoce, czosnek, imbir i sos rybny. 
Przed wymieszaniem z sosem uzbroiłam się w rękawiczki, żeby nie mieć później problemów z kapsaicyną  z papryki, która ponoć na skórze utrzymuje się długo.


kimchi
kimchi


Wymieszałam wszystko dokładnie i zapakowałam do słoików (wyszły mi 3 słoiki o poj. 600 ml) do ok. 3/4 ich wysokości, żeby zostało miejsce na gazy wytwarzane podczas fermentacji. Słoiki zakręciłam i postawiłam na jeden dzień  na ladzie w kuchni, a potem przeniosłam do lodówki. Po 2 dniach spróbowałam i już bardzo mi smakowało, ale sfermentowane jest odpowiednio dopiero po mniej więcej 7-10 dniach.
Jem codziennie solo jako dodatek do innych dań. Jeszcze nie zrobiłam  konkretnego dania z kimchi, ale pewnie niebawem zrobię.*
Na pewno będę systematycznie fermentować i to w różnych kombinacjach - polecam!


* Tutaj dwa dania na ciepło z kimchi.


kimchi




"Wielu kawalerów marzy o pięknej, mądrej i cnotliwej żonie. 
Wielu żonatych też"
Autor (?)



34 komentarze:

  1. Sowo, jak miło zobaczyć Twe lico, a na dodatek podczas robienia kimczi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mieszanie kapusty rękami (nawet w rękawiczkach) było dla mnie bardzo miłym doznaniem, miałam takie poczucie, że tworzę coś, dziwne, bo zwykle tworzę coś w kuchni, a takiego aż uczucia nie miewam;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię jako dodatek do zupy. Pycha! Ale moje kimchi zamykam w singielskie słoiki, bo nie udało mi się do tej pory nikogo namówić na konsumpcję. A robiłam już nawet w wersji łagodnej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tylko ja jem, bo dla męża za ostre się okazało. Ale moje słoiki tez prawie singielskie - masz mniejsze jeszcze? W wersji łagodnej, czyli z papryką słodką czy coś innego dodajesz?

      Usuń
    2. Mam jeszcze mniejsze słoiki, jednoporcjowe :D Do łagodnego użyłam słodkiej papryki (z odrobiną ostrej) i ograniczyłam inne ostre przyprawy (imbir, czosnek). Kimchi straciło urok (dla mnie musi być ostro), a i tak nie znalazło nowych wielbicieli. W wersji wegetariańskiej sos rybny zastąpiłam sojowym... Nic z tego, nawet wegetarianie się nie skusili.
      Moje ulubione kimchi to kkakdugi.

      Usuń
    3. Czyli nie ma się co przejmować tymi, co nie doceniają kimchi i robić dla siebie:)
      Ono ma tę zaletę wielką też, że nie trzeba się spieszyć specjalnie z jedzeniem, bo się nie psuje, dlatego dałam w takie słoiki, na kilka razy dla mnie.
      Przeczytałam, że to Twoje ulubione to z rzodkwi, tak? A dajesz do kimchi ten kleik ryżowy?

      Usuń
    4. Do kkakdugi nie dodaję kleiku ;) Nie ma takiej potrzeby. Tylko rzodkiew, sos rybny/sojowy, imbir i czosnek, paprykę, cebulkę, trochę soli i cukru (tak na szybko z pamięci wydaje mi się, że to wszystko). Rzodkiew puszcza dużo soków. Poza tym szybciej fermentuje, wystarczą nawet 2 dni. Lubię najbardziej chyba ze względu na ostrość i chrupkość.
      Gochujang można zrobić samodzielnie (jeszcze nie próbowałam, ale może w końcu się odważę). Czytałam i oglądałam już kilka przepisów. Proces trwa ok. 2 miesięcy (bo też musi nastąpić fermentacja) i to mnie przeraża. Ale jest też dostępna w sprzedaży i jest bardzo wydajna - również się nie psuje, a łyżkami nie da się jeść, z wiadomych względów. :)

      Usuń
    5. Z rzodkwią zrobię na pewno:)

      Usuń
    6. Cieszę się, że w końcu udało mi się kogoś namówić ;)

      Usuń
  3. nie jadłam jeszcze czegoś takiego, zapisuję przepis i też wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak lubisz ostre, to Ci się spodoba zapewne:)

      Usuń
  4. ja kupuje gotowe ..u mnie to moj maz przepada bardziej niz ja ..jem, bo wiem jak wyjatkowe wlasciwosci posiada Kimchi ..tutaj wrzucilam do tlumacza z wikipedii fr
    http://translate.google.com/translate?sl=fr&tl=pl&js=n&prev=_t&hl=fr&ie=UTF-8&u=http%3A%2F%2Ffr.wikipedia.org%2Fwiki%2FKimchi&act=url
    milo cie zobaczyc znowu ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest też gotowe? U nas nie widziałam w sprzedaży.
      Tak, dziwię się, że wcześniej mnie nie zainteresowało, ale teraz już nadrabiam;)

      Usuń
    2. wyjelam z lodowki i zrobilam przed chwila specjalnie dla ciebie zdjecie ☺
      juz poszlo ..

      Usuń
    3. Dzięki! Jesteś niesamowita:)

      Usuń
  5. U mnie kimchi to obowiazkowa pozycja zima. Nie lubie co orawda na surowo, tak jak nie lubie kiszonej kapusty na surowo, ale przyrzadzam je na rozne sposoby. Robie kimchi jjigae, kimchijeon, kimchi smazone w woku z gotowanym tofu, kimchi smazone w woku z makaronem a najbardziej na swiecie lubie bokumbap. Wszystkie propozycje znajdziesz u mnie w dziale koreanskim.
    Jeszcze jedna uwaga. Do przygotowywania oryginalnego kimchi nie uzywa sie gochjang. Oczywiscie gochujang polecam do mies, krewetek, czy innych rzeczy. Bardzoje lubie a do kimchi uzywa sie oryginalnie gochugaru, koreanskiego chilli, ktore jest bardzo charakterystyczne w smaku. Mozna kupic przez internet, ale pamietaj, zeby przechowywac w lodowce po otwarciu opakowania bo splesnieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, dzięki za wszystkie informacje:)
      Dzisiaj zrobiłam pierwszy raz na ciepło z ryżem i zjadłam na obiad - było bardzo dobre, choć u Ciebie znalazłam z jajkiem sadzonym i na pewno zrobię takie:)
      To gochugaru znalazłam tylko w jednym miejscu w paczce 500 g, strasznie dużo, można je kupić w mniejszej ilości?

      Usuń
  6. Ja kupuje w mniejszych opakowaniach w koreanskim sklepie, ale watpie, zeby w naszym kraju takowe wyrastaly jak grzyby po deszczu:-) Z drugiej strony te 1/2 kg to nie tak duzo, jesli sie robi czesto kimchi. Mozna sie tez z kims umowic i podzielic. Ja tyle co potrzebuje do biezacego zuzycia przesypuje do sloika po otwarciu opakowania i trzymam w lodowce. Reszte pakuje do plastikowego pojemnika i mroze. W miare potrzeby wyjmuje ten pojemnik z zamrazarki i uzupelniam moj sloik:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałam sobie, że jest u mnie sklep azjatycki, ale czy dostanę tam gochugaru to nie wiem, zobaczę.
      Dziękuję za te przydatne informacje:)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy pomysł - może i ja spróbuję?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj Gąsko, bo jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz czy dobre:)

      Usuń
    2. Właśnie już kroję kapustę - dam znać jak wyszło za jakieś 2 tygodnie :)

      Usuń
    3. Gąsko, kimchi można jeść już nawet na następny dzień, ja zwykle po 2 już zajadam, tak że trudno jej u mnie dotrwać do pełnej fermentacji;)
      To czekam na relację:)

      Usuń
  8. Zrobiłam wczoraj, przez noc trzymałam w szklanej misce. Dziś kimchi powędrowało do słoików, ale niepokoi mnie jedna sprawa - warzywa nie są przykryte sokiem/sosem, nie zepsują się? Gdy kiszę tradycyjnie kapustę cała jest zanurzona w soku, inaczej na wierzchu mogłaby nawet pojawić się pleśń. Zostawić tak jak jest czy może wlać nieco wody z solą,by przykryć warzywa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest dobrze, ten sok się wytwarza dopiero w trakcie fermentacji, a i tak nigdy nie przykrywa kapusty, nic się nie dzieje.
      Ja od razu przekładam do słoików i dobrze zakręcam, ale pierwszy dzień, albo dwa trzymam na ladzie w kuchni, a potem chowam do lodówki.

      Usuń
    2. Dziękuję:) Jestem spokojniejsza:) Różne są szkoły. Gdzieś np. czytałam, żeby zostawić część wody z wstępnego kiszenia i potem dodać albo żeby nie zakręcać, bo w czasie fermentacji słoiki mogą wybuchnąć:) Na wszelki wypadek nie dokręcałam zbyt mocno;)

      Usuń
    3. Arniko, pewnie tak jak ze wszystkim, potem się już ma swoją własną szkołę;)
      Ja dokręcam mocno, ale zostawiam 1/3 miejsca wolnego w słoiku (kapustę ugniatam).
      Do tej pory nic nie wybuchło:)

      Usuń
  9. A co to za sos rybny? Jakis konkretny czy pierwszy lepszy? A Ty jakiego używałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest sos z sardeli, przynajmniej ja takiego używałam. Nie pamiętam nazwy firmy, powinien być na półkach z azjatyckimi specjałami w marketach.

      Usuń
  10. Za sprawą Twojego wpisu wreszcie znalazłam przepis na kimczi i nie zawaham się go użyć bo napalilam się na niego jak przysłowiowy dzik na szyszki! :) kiedyś Mateusz Damięcki promował kimczi na swoim fb ale do głowy mi nie przyszło ze można to zrobić samemu! Dzięki s przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie okrycia, że można zrobić samemu, najbardziej cieszą:)

      Usuń
  11. Minie interesuje proporcja roztworu solnego.Mam nim zalać kapustę, wiem ile soli i co dalej??

    OdpowiedzUsuń
  12. Aleksandra, mam poczucie nieścisłości, ale jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, proporcja nie taka ważna, weź tyle wody, żeby sól się rozpuściła, ale możesz też nie robić roztworu tylko posolić umyte pokrojone liście (albo jeszcze całe) i wymieszać co jakiś czas. O to chodziło?

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten wpis/przepis, masz jakieś sugestie albo skorzystałeś z niego - podziel się tym w komentarzu.
Jeśli komentujesz jako anonimowy, zostaw proszę swoje imię.
Pozdrawiam i dziękuję!