niedziela, 31 sierpnia 2014

Minimalizm po polsku, francuskie smakołyki i powtórnie o witaminie D3





Koniec sierpnia, więc czas na kolejną porcję moich rekomendacji.




1. Zakupiłam, przeczytałam i polecam  "Minimalizm po polsku".
Autorką książki jest Anna Mularczyk- Meyer, czyli Ajka prowadząca prostyblog.com, którego jestem czytelniczką od początków jego istnienia.

Osobie, której odpowiedź na pytanie: "Dlaczego chciałabyś przeczytać tę książkę?" najbardziej mi się spodoba, prześlę (wysyłka na terenie Polski) mój egzemplarz książki. 
Piszcie (w komentarzach), jeśli taką książkę chcielibyście dostać - czekam do soboty:)


2. Z działki kosmetyczno-urodowej polecam z kolei system kasetek Inglota,  do których wybieramy z bardzo dużej puli możliwości cienie, błyszczyki, pomadki, pudry i róże tworząc własny zestaw.
Ja od kilku lat korzystam z takich zestawów z samymi cieniami. Każdy element kasetki można oczywiście potem wymienić niezależnie od innych. Kasetki są różnej wielkości, na same cienie, albo w konfiguracjach z pudrem, różem itp. 
Bardzo wygodne rozwiązanie, polecam:)


Minimalizm po polsku, francuskie smakołyki i powtórnie o witaminie D3


3.  W połowie lutego zwracałam uwagę na powszechność niedoboru witaminy D3. 
Od tego czasu suplementuję tę witaminę w ilości 1000 IU na dobę. Ostatnio ponownie zainteresowałam się tematem (u męża zdiagnozowano Hashimoto, więc studiuję wszystko, co dotyczy tej choroby) i zrobiłam sobie badanie jej poziomu (mąż i córka za moją namową też). Mamy wszyscy niedobory, znaczne.
Dawki, które są zalecane okazują się niewystarczające. Niewystarczająca też okazała się ekspozycja na słońce (prawdopodobnie niedobory przed latem były u nas jeszcze większe). A niedobór tej witaminy to bardzo poważne konsekwencje zdrowotne, z których nie zdajemy sobie sprawy. Nie ma co liczyć na to, że lekarz (zwłaszcza pierwszego kontaktu, ale dotyczy to też specjalistów) zaleci nam takie badanie. To rzadkość. Zadbać trzeba o to samemu. 
Badanie nie jest tanie, mnie udało się znaleźć najtańsze w kwocie 50 zł. Warto jednak, moim zdaniem odżałować, zrobić badanie, a potem czytać, czytać i czytać (ja zamówiłam również książkę tylko o tej witaminie), żeby w konsekwencji podjąć decyzję o suplementacji odpowiednimi dawkami (w zależności od wyniku badania).
Dopisek: Tutaj jeszcze całe forum o witaminie D, zebrane badania, zalecenia medyczne i najnowsza wiedza w temacie.


4. "Jeśli zamiast na prostej życiowej drodze lepiej odnajdujesz się na wybojach i zakrętach, prawdopodobnie wpadnie ci w oko raczej partner wymagający, z którym życie to nie spacerek, a prawdziwy roller coaster"
Jak rozpoznać manipulanta i uwolnić się spod jego wpływu - przeczytajcie tutaj.


5. O Tomku Michniewiczu dowiedziałam się na początku tego roku, gdy mój znajomy poprosił mnie o statystowanie w nagrywaniu wizytówki do jednego z odcinków programu Tomka ("Inny świat"), w którym to odcinku znajomy brał udział (wtedy dopiero miał brać). Fajne to było doświadczenie dla mnie, bo zobaczyłam ile godzin nagrywa się, a ile  z tego jest widoczne potem na wizji. No i mignęłam też  w programie, choć tak szybko, że tylko ja to zauważyłam;)
Dzisiaj polecam bardzo wywiad z Tomkiem, warto przeczytać:)


6. W punkcie szóstym tradycyjnie polecam miejsce godne (moim zdaniem) uwagi. 
Tym razem Zazie Bistro, czyli francuskie przysmaki w bardzo dobrej cenie. Byłam dwa razy, spróbowałam kilku dań i każde było godne polecenia (cudowna przystawka z kozim serem zapiekanym w cieście filo, świetna kaczka, pyszne mule i inne). 
Warto się wybrać, a wcześniej zarezerwować stolik:)



40 komentarzy:

  1. Pediatra mojego dziecka przy każdej wizycie mówi o niedoborach witaminy D zarówno u dzieci jak też u dorosłych. To mądra lekarka z dłuuugim stażem. Przed wakacjami zwróciła mi uwagę na kremy z filtrem. Powiedziała, że blokują wytwarzanie witaminy D i lepiej częściej smarować się kremem z niższym filtrem niż pokrywać dziecko filtrem 30+. Lepiej zaryzykować małe oparzenie np. na linii kąpielówek niż pozbywać się dobroczynnego działania witaminy D. A zimą wg. naszej kochanej pani doktor obowiązkowo dzieci powinny brać dobry tran.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że poza okresem wczesnego dzieciństwa rzadko się wspomina o suplementacji. Więc jak lekarz na to zwraca uwagę również potem, to wielkie brawa dla niego.
      Filtry blokują bez względu na ich wysokość. Dlatego zaleca się opalanie bez filtrów (tyle, ile trzeba, czyli kilkanaście minut dziennie z odkrytym ciałem przynajmniej w 20% - wtedy trudno o oparzenie, a tylko ono jest/może być groźne).

      Usuń
  2. Mnie bardzo zaciekawiła książka. Staram się wprowadzać minimalizm coraz bardziej bo zauważyłam że im mniej mam do wyboru czy jeśli mniej rzeczy mnie ''przytłacza'' tym myśli się jaśniej i życie jakieś bardziej kolorowe:) Czasem ktoś kto ma mało może okazać się że ma wszystko a nawet więcej. Do tego minimalizm w życiu codziennym i rzeczach materialnych może zaowocować [pięknym bogatym wnętrzem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego chciałabym przeczytać opisaną książkę? Ja nie tyle bym chciała, co po prostu muszę. Jestem typowym chomikiem, wszystko mi się przyda, więc niczego nie wyrzucam. Skutkuje to tym, że mam tysiąc niepotrzebnych rzeczy, ciuchów, których nie nosiłam od kilku lat itp. Za dwa miesiące przeprowadzam się do mojego wyczekanego, wymarzonego nowego domu i obiecałam sobie, że tam będzie panował minimalizm, a ja wreszcie nauczę się gromadzić tylko niezbędne rzeczy, a nie wszystko to, co w bliżej nieokreślonej przyszłości może się przydać (zazwyczaj nie przydaje się nigdy). To ma być nowy, lepszy rozdział mojego życia, tylko potrzebuję pomocy. I mam nadzieję, że po przeczytaniu tej książki przeprowadzka, a przede wszystkim pakowanie się, będzie o wiele łatwiejsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli o proste życie chodzi, to myślę, że już je prowadzę i bardzo z tego jestem zadowolona:)
    A wit. D, nie spodziewałam się, że to aż tak, choć słyszałam, że jej niedobór jest powszechny, miałam zamiar zacząć suplementować od jesieni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nałapałaś dość w lecie, więc od jesieni by Ci wystarczyło, ale dopóki się nie zrobi badań, to nie wiadomo. Ja też nie sądziłam, że aż tak niskie mi wyjdą:(

      Usuń
  5. Dzięki posiadaniu tej pozycji z pewnością minimalnie zwiększyłabym poziom czytelności książek w Polsce przy jednoczesnym niezbyt minimalnym poborze z niej wiedzy. Wierzę, że będąc skarbnicą minimalizmu wprowadziłaby prostotę do mojego życia i uprościła jego procesy, poczynając od mojej głowy. O wcale nie minimalnym jej wpływie chętnie opowiem po lekturze ;)

    P.S. Sowuś, polecam ustawienie otwierania odnośników w innej zakładce. Taka opcja usprawnia czytanie nowych linków i wracanie do pierwotnego posta - nie trzeba wracać przez klikanie wstecz :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja otwieram zawsze linki Skroll Lockiem dlatego nie pomyślałam o takim ustawieniu. Dzięki za podpowiedź, tak będę robić:)
      A to "Sowuś" to Ci pięknie wyszło, prawie się rozpłynęłam;)

      Usuń
    2. Enjoy, my dear! Maj pleżer :-)

      Usuń
    3. Loocy, podaj adres, chciałam wysłać Ci książkę:)

      Usuń
    4. Sowuś, jeszcze raz dzięki za książkę. Kończę czytanie, ale mogę się podzielić kilkoma myślami.

      Zasadniczo nie pamiętam dokładnie kiedy zaczęła się moja przygoda z minimalizmem. Jeśli chodzi o podejście do życia, wyrażające się np. w porządkowaniu przestrzeni, w której żyję, oddawaniu nie noszonych ciuchów czy butów, dobre kilka lat temu. Jeśli chodzi o świadomość, kilka miesięcy - kiedy zabłąkałam się na jeden z minimalistycznych blogów. Miało to kluczowe znaczenie, gdyż poczułam się jak w domu. Zawsze budziłam podziw , że mam tylko jedną niewielką szafę z ciuchami, w której mieszczę wszystko co mi potrzebne do odzienia – domowego i służbowego (pracuję w korporacji). Jak ulegałam namowom kupienia poza moje potrzeby, czułam się nieswojo, bo coś w środku mi krzyczało „przecież mam dosyć ubrań!”. Nie muszę mieć 10 spódniczek, spodni i mnóstwa sweterków. Moja mama widząc, że mam ich niewiele, wkładała mi stówkę do kieszeni, mówiąc „kup sobie nowy” i… zawsze kupowałam cos innego :) Z racji niewielkich gabarytów szafy, musiałam ją regularnie ją oczyszczać z nie noszonych ciuchów. Czuję się z tym świetnie.

      Książka jest inspirująca. Pochłaniam ją i utożsamiam w większości. Fascynuje mnie. Przenika. Dotyka pragnień. Mam potrzebę żyć minimalistycznie, ale nie umiem tego obronić przed innymi, wytłumaczyć, użyć odpowiednich słów. Jakby te części się jeszcze we mnie nie scaliły: wewnętrzne pragnienia i zewnętrzne działania. Dojrzewam…

      Usuń
    5. Loocy, dziękuję Ci za podzielenie się swoimi przemyśleniami:)
      Ja tak myślę, że kluczowe tutaj jest to Twoje: "czuję się z tym świetnie", bo jeśli z kolei ktoś ma dużą szafę i dużo ciuchów, ale czuje się z tym również świetnie, to jest ok. Problem jest, gdy bez względu na ilość posiadanych rzeczy nie czujemy się z tym dobrze. Chyba to dotyczy wszystkiego, nie tylko ciuchów. Cokolwiek wybieramy w życiu ważne, żeby czuć się z tym dobrze:)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Nie mogę żyć minimalistycznie. Mam barokowy rozmach w niektórych dziedzinach. Co wcale nie jest takie złe, przynajmniej dla mnie i mojego osobistego szczęścia. Może zanim zacznę rzucać się w kierunku książki, poczytam blog :)
    A taką przyzwoitą paletę cieni powinnam sobie w końcu skompletować. I myślałam nawet o Inglocie. Chyba zacznę myśleć intensywniej. Nie lubię cieni pojedynczych, bo to się piętrzy, potęguje i zajmuje za dużo miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może pora zakończyć myślenie i zacząć działanie?;)
      Paleta skompletowana wg własnego gustu jest bardzo przydatna i wygodna:)

      Usuń
  7. Niedobór wit D ech skąd ja to znam...Przez to moje ,,kochane,, Hashimoto co chwila jakieś niedobory mam.Od października znowu zacznę suplementacje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Sprawdzam 3 razy w roku.W tym roku bardzo dużo przebywałam na słońcu(jestem na chorobowym) ciekawe jak wyjdzie wynik, będę robić w połowie października przed wizytą u endo.

      Usuń
    2. Daj znać, też jestem ciekawa:)

      Usuń
    3. Wczoraj byłam zrobić badania.Jestem ciekawa jak wyjdą. Przebywałam tego lata na słońcu mega dużo:) Jak będzie wynik dam znać. Udało mi się załatwić w super cenie badanko za jedyne 50 zł gdzie wcześniej płaciłam aż 100 :(

      Usuń
    4. właśnie dostałam wyniki...załamka wit D 31,8ng/ml , niby w normie ale jak na takie nasłonecznianie to słabo,chyba moja śniada cera blokuje wchłanianie ;] W dodatku TSH wyszło wysokie 4,38 ....

      Usuń
    5. No właśnie, wcale nie tak łatwo uzyskać dobry poziom tylko ze słońca. Nawet w słonecznej Kalifornii mają z tym problem.
      Tsh nieciekawe faktycznie...

      Usuń
    6. "Piśmiennictwo dotyczące korzyści i szkód z suplementacji wit. D budzi spore kontrowersje. Przyczyn rozbieżności wyników badań jest zapewne wiele; mogą to być różnice między badanymi populacjami pod względem wieku, płci, ekspozycji na promienie UV, spożywanych pokarmów, przyjmowanych leków, sprawności trawiennej i resorpcyjnej przewodu pokarmowego, aktywności 24-hydroksylacji 25-OH-D (jest to proces inaktywacji wit. D), sprawności wątroby i nerek itd. Istotne są także rodzaj, ilość i czas stosowania preparatu wit. D oraz wrażliwość genomu ludzkiego na wit. D (w jądrze znajduje się ok. 3000 miejsc wiązania wit. D)."

      (...)

      "Przy ustalaniu dawki wit. D należy pamiętać o głównych czynnikach decydujących o stężeniu 25-OH-D we krwi (będącym najlepszym markerem stanu gospodarki wit. D u człowieka), do których należą: zawartość wit. D3 i D2 w spożytych pokarmach (ilość spożytych tłuszczów i produktów zbożowych), sprawność trawienna i resorpcyjna przewodu pokarmowego, ekspozycja skóry na promienie UV (pora roku), przyjmowanie leków inaktywujących wit. D (np. leki stymulujące cytochrom P-450, fenytoina, fenobarbital) lub wiążących wit. D w przewodzie pokarmowym (cholestyramina) oraz stany chorobowe nasilające katabolizm ogólnoustrojowy (stany zapalne, nowotwory). "

      (...)

      " Przy przestrzeganiu zalecanych przez American Geriatrics Society dawek wit. D stężenie 25-OH-D najczęściej nie przekracza 60 ng/ml (150 nmol/l), a więc jest znacznie mniejsze od stężeń toksycznych. Podano, że przy stężeniu 25-OH-D <200 ng/ml (500 nmol/l) lub dziennym doustnym podawaniu <30 000 IU nigdy nie obserwowano objawów toksycznych przedawkowania wit. D. (5) Wydaje się, że suplementacja wit. D w dawce 1000–4000 IU/d jest bezpieczna, szczególnie u osób starszych, obciążonych dużym ryzykiem wystąpienia złamań kości oraz upadków z towarzyszącymi im powikłaniami. Takie stwierdzenie może jednak nie być prawdziwe dla osób z różnymi chorobami.

      W ostatnio opublikowanej pracy podano równanie pozwalające obliczać dawkę wit. D potrzebnej do zwiększenia stężenia 25-OH-D o odpowiednią wartość: (6)

      dawka dzienna wit. D potrzebna do osiągnięcia pożądanego stężenia 25-OH-D w surowicy = [(8,52 – pożądane stężenie 25-OH-D) + (0,07 × wiek) –crying0,20 × BMI) + (1,74 × stężenie albuminy [g/dl]) –crying0,62 × początkowe stężenie 25-OH-D)] / –0,002

      Takie równanie opracowano dla całej populacji osób pozostających w opiece ambulatoryjnej oraz osób przebywających w zakładach opiekuńczych. Według autorów tego równania osoby ze stężeniem 25-OH-D <30 ng/ml powinny przyjmować preparat wit. D w dawce 5000 IU/d przez 3–6 miesięcy, a potem 2000–4000 IU/d. Takie zalecenia nie są jednak powszechnie obowiązujące. Zaskakujący jest fakt małego przyrostu stężenia 25-OH-D (o zaledwie 4–10 ng/ml) pomimo stosowania tak dużych dawek wit. D. Warto też przypomnieć, że jeszcze w latach 70. XX wieku zapotrzebowanie na wit. D u osób dorosłych oceniono na 400–600 IU/d. "

      (...)

      "Na zakończenie zwrócę jeszcze uwagę na to, że błędem jest suplementacja wit. D w dawce uderzeniowej 300 000 IU u noworodków (2-krotnie w 1. rż.), która obowiązywała w Polsce jeszcze w latach 70. XX wieku i zaowocowała szczytem zachorowalności na zawał serca u 35–40-latków. Tak duża dawka wit. D może zainicjować uszkodzenie śródbłonka naczyniowego, prowadzące do przedwczesnej miażdżycy tętnic, szczególnie tętnic wieńcowych. "


      Komentarz I do artykułu: Czy suplementacja witaminy D zmniejsza ryzyko zgonu?
      15.09.2014

      Zobacz artykuł: Czy suplementacja witaminy D zmniejsza ryzyko zgonu?

      prof. Franciszek Kokot
      Jak cytować: Kokot F.: Komentarz. W: Suplementacja witaminy D u osób dorosłych a ryzyko zgonu – przegląd systematyczny. Med. Prakt., 2014; 9: 113–117
      - www.mp.pl/reumatologia/przeglad-badan/show.html?id=108652


      (szczególnie podkreślę " stany chorobowe nasilające katabolizm ogólnoustrojowy (stany zapalne... Czyli choroby autoimmunologiczne w tym ch. Hashimoto...)

      Usuń
  9. Ciekawa jestem jak suplementujecie witaminę D na codzień - jakieś leki z apteki, specjalne menu, bo o słońcu w tym roku możemy pomarzyć. Proszę o więcej.
    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W lecie słońce, ale w naszym klimacie to tylko ok. 3-4 miesiące, no i trzeba się wystawiać na kilkanaście minut z odkrytymi rękami i nogami i bez filtrów i najlepiej przy odpowiednim kącie padania promieni, czyli koło południa.
      Jak nałapiesz, to do ok. połowy października powinno wystarczyć, a potem suplementacja, krople na receptę albo tabletki/kapsułki bez recepty w aptece. Przez żywność nie ma szans dostarczyć odpowiedniej ilości, ok. 15% tą drogą można.
      A jak nie stosujesz się do zaleceń dotyczących kąpieli słonecznych i całe dnie spędzasz w biurze, to i w lecie trzeba suplementować.

      Usuń
    2. Dzięki, czas zacząć działać

      Usuń
    3. D3 rozpuszcza się w tłuszczach, a więc najlepiej dostarczać ją wraz z tłuszczami i w formie olejowej, czyli w kroplach, czy kapsułkach żelkowych, a nie w tabletkach. I przyjmować ją kilka godzin później, niż poranną tabletkę z tyroksyną, np. z obiadem i z czymś tłustym.

      Przy okazji sugerowałabym Hashimotkom równoległą suplementację magnezu (najlepiej cytrynian, mleczan czy jabłczan), którego też nam bardzo brakuje, ale to jest temat na oddzielny (dłuuugi) post :)

      Usuń
  10. Agato w tym roku na północy słońca mieliśmy i mamy nadal dużo; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem nie w podaży słońca, a w możliwościach organizmu, jeśli człowiek jest zdrowy, to opalanie w lecie dostarcza mu tyle D3 ile trzeba, jeśli organizm ma jakieś zaburzenia, to samo wystawianie się nawet na śródziemnomorskie słońce nie wystarczy, by uniknąć niedoborów. Niestety.

      Usuń
    2. Coś w tym może być, bo pewnie w dzisiejszych czasach trudno znaleźć kogoś w pełni zdrowego.
      Ale też naświetlanie musi spełniać konkretne warunki, żeby było skuteczne. Oczywiście odpowiednia pora (kąt padania promieni słonecznych, czas i powierzchnia ciała), ale także to, że myjąc się po takiej ekspozycji nie dopuszczamy do wytworzenia wit. d 3, o czym mało kto wie. Im ciemniejsza skóra, tym trudniej wit. d wytworzyć, filtry nagminnie używane zupełnie blokują taką możliwość itd.
      Dlatego w kontekście wit. d3 mówi się o naświetlaniu, a nie opalaniu, bo to o zupełnie co innego chodzi i inaczej zwykle przebiega. Opalania nie zaleca się (a nawet zabrania) w porze o najwyższym kącie padania promieni słonecznych, czyli w południe, a to jest najlepszy czas na naświetlanie właśnie.

      Usuń
  11. Zainteresowalas mnie ta restauracja w Krakowie ...karta super sie prezentuje..strona jeszcze w budowie..wiec moze pomysla,zeby tlumaczyc na francuski ...ja napewno skusilabym sie na soufflet/ suflet. ..uwielbiam! ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, to wpadaj do Krakowa, wybierzemy się na suflet:)

      Usuń
  12. Ooo, to jest nas tu więcej z Japończykiem za pan brat :)
    I z niedoborami d3...
    Zapraszam w takim razie do lektury, całe mnóstwo świeżych źródeł na temat D3, roli w organizmie, niedoborów i ich skutków, zalecenia suplementacji i td itp. naprawdę kopalnia wiedzy o D3:
    - http://forum.gazeta.pl/forum/w,24776,126806484,155084034,Re_wit_D3_u_dzieci_i_doroslych.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zaglądam na forum Hashimoto, mnóstwo wiedzy i doświadczenia:)
      Szperam i podrzucam mężowi informacje, szczególnie właśnie na temat niedoborów.

      Usuń
    2. Ten odnośnik to nie do całego forum, rzecz jasna, a do jednego postu z samymi linkami do materiałów medycznych, wyników badań, zaleceń polskiego towarzystwa endokrynologów, to nie są "doświadczenia" pojedynczych użytkowników do mozolnego przekopywania się, tylko gotowa bibliografia :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Tak, tak, zgadza się, dopisałam tego linka w poście:)

      Usuń
  13. Sowo Kochana
    Jak nazywa się takie badanie i gdzie w Krakowie można zrobić w przyzwoitej cenie?
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest badanie poziomu wit. D3 25(OH).
      Ja najtaniej w Krakowie, czyli za 50 zł, znalazłam tutaj (mają w dwóch miejscach) i z tego korzystam:
      http://www.analizy.zaprasza.net/

      Usuń
    2. Wielkie dzięki

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten wpis/przepis, masz jakieś sugestie albo skorzystałeś z niego - podziel się tym w komentarzu.
Jeśli komentujesz jako anonimowy, zostaw proszę swoje imię.
Pozdrawiam i dziękuję!