niedziela, 28 lutego 2021

Moja pierwsza Buddha bowl i zmiany w diecie


,miska z łososiem




Wracam!
Jeszcze takiej długiej przerwy nie miałam, ale chyba po każdej przerwie tak piszę😉
Oczywiście przerwa nie była zamierzona, jak zwykle "tak jakoś wyszło" i co tu więcej mówić😀

Co ciekawe, mimo mojej tak długiej nieobecności (zarówno na blogu, jak i na FB) i tu i tu przybyło mi dużo nowych czytelników. Co jest powodem - nie wiem, jest to dla mnie zagadka.

Podczas tej przerwy nastąpiła zmiana w moim sposobie odżywiania.
Odpuściłam keto, a raczej keto odpuściło mnie. To było zresztą do przewidzenia, bo tak jest u mnie od zawsze i dlatego, wiedząc to, zawsze przy zmianie stylu odżywiania zastrzegam: to raczej nie będzie u mnie już na stałe i po wsze czasy.
Stało się więc to, co się miało stać: mój organizm zaczął powoli dawać mi sygnały, że potrzebuje zmiany. Nie wiem jak się to dzieje, ale po prostu przestaje mnie  "ciągnąć" do niektórych dań/składników, a do innych z kolei przyciąga.

I tak jest też teraz. Latem, tak jak w poprzednim roku, odpuściłam sobie trzymanie się zasad keto na rzecz większej ilości owoców, ziemniaków, bobu, fasolki itp. Tylko w zeszłym roku zimą wróciłam do (mniej więcej) ketogenicznego odżywiania, a w tym roku nie.
W grudniu i styczniu całkiem odpłynęłam, nawet do tego stopnia, że zajadałam się domowym chlebem, który zaczął piec mój mąż. A chleba nie jadłam od 2 lat!
Już wiedziałam, że przyszła pora na zmiany, tylko nie wiedziałam jeszcze na jakie.
Czyli typowo u mnie: jest okres przejściowy, z którego po pewnym czasie klaruje się jakiś tam styl odżywiania, którego się następnie trzymam przez jakiś czas, aż mój organizm zaczyna mi mówić, że już ma dość.
Na keto czułam się bardzo dobrze i trochę się bałam, że jak odejdę od niego (a raczej nie wrócę), to czy nie zaczną mnie nękać znów bóle głowy (które na keto odeszły jak ręką odjął).
Na razie nic się nie dzieje, a na keto nie jestem już kilka miesięcy. Zobaczymy co będzie dalej.

W tej chwili mam wrażenie, że - po rozważeniu różnych możliwych opcji - wiem już co chcę i jest to powrót do poprzedniego stylu odżywiania. Czyli znów u mnie będzie (już jest i to w częstotliwości 2 razy w tygodniu) jambalaya (nowsza, bardziej zbliżona do oryginału i jeszcze pyszniejsza wersja), potrawki z kaszą gryczaną/jaglaną, naleśniki/placuszki nie tylko na jajkach, strączki itd.
2 lata nie jadłam bananów, a kiedyś to był mój owoc codzienny, bez którego nie wyobrażałam sobie życia. Odcięło mnie od nich jak tylko przeszłam na keto, nie brakowało mi ani razu, a teraz znów po nie sięgnęłam.
No dobra, nie ma co więcej pisać, może jeszcze to, że nie wykluczam okresowych powrotów do keto, wszystko zależy od tego jak będę się czuła i ku czemu mnie będzie przyciągać.

A teraz z nowość u mnie, czyli Buddha bowl. 
Miałam kiedyś krótką przygodę ze smothie bowl, to było pyszne doświadczenie. Teraz zainspirowała mnie miska, którą znalazłam na blogu Filozofia Smaku
Buddha bowl nazywana miską zdrowia lub szczęścia, to miska pełna różnorodnych produktów. Produkty te wzajemnie się uzupełniają i dostarczających wielu smakowitych doznań, również, a może szczególnie, dla oczu, bo miski są po prostu piękne.
Tutaj jest mnóstwo takich misek, prezentują się fantastycznie, zaglądnijcie koniecznie! 

Przygotowanie takiej miski jest proste, co nie znaczy, że szybkie.  Trochę czasu i miejsca na ladzie wymaga, ale zapewniam, że warto się pokusić, może na niedzielne leniwe śniadanie, albo z innej okazji, gdy nie trzeba się spieszyć.
Takie miski to również super sposób na wykorzystani resztek, to jest idealna okazja do tego, bo miska im więcej zawiera małych elementów, tym lepiej smakuje i wygląda.



Składniki na porcję:
*  kilka łyżek jogurtu greckiego
*  łyżka majonezu
*  łyżeczka musztardy (dałam ostrą)
*  ząbek czosnku
*  ciecierzyca (u mnie z puszki) + wędzona papryka + łyżeczka masła klarowanego
*  kilka suszonych pomidorów
*  jajko + sól + pieprz + masło klarowane 
*  2-3 plastry wędzonego łososia^ + ćwiartka cytryny
*  sałata, szpinak
*  do posypania: czarnuszka, kiełki rzodkiewki (polecam! są pyszne, tutaj jak kiełkuję)

^ kupuję bio z Lidla, drogi koszmarnie (czasem są spore promocje), ale dobry i mam nadzieję, że w miarę zdrowy



1. Jogurt wymieszałam z majonezem, musztardą i przeciśniętym czosnkiem, wlałam do miski
2. Ciecierzycę odsączyłam i smażyłam na rozgrzanym maśle przez kilka minut, po posypaniu wędzoną papryka jeszcze chwilę - ciecierzyca w takim wydaniu jest mega! Już robiłam takie chrupki na ostro, ale bez papryki wędzonej
3. Jajko usmażyłam na maśle
4. Ułożyłam w misce wszystkie składniki, posypałam czarnuszką i kiełkami

Zjadłam z wieeelkim smakiem! 




Moja pierwsza Buddha bowl i zmiany w diecie


Moja pierwsza Buddha bowl i zmiany w diecie




"Im dalej społeczeństwo dryfuje od prawdy, tym bardziej nienawidzi tych, co ją głoszą."
George Orwell


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli spodobał Ci się ten wpis/przepis, masz jakieś sugestie albo skorzystałeś z niego - podziel się tym w komentarzu.
Jeśli komentujesz jako anonimowy, zostaw proszę swoje imię.
Pozdrawiam i dziękuję!