niedziela, 7 lutego 2016

Czy warto połączyć pracę z pasją, peeling kawowy i minimalizm po raz drugi


peeling kawowy, minimalizm dla zaawansowanych, praca i pasja




Wygląda na to, że wracam do comiesięcznym poleceń, które wiem, że lubiliście, a które zaniedbałam, a raczej rzuciłam w kąt. I nawet nie wiem dlaczego.
Wracam, mam nadzieję, na stałe, czyli raz w miesiącu będę Wam polecać to, co mnie zainteresowało bądź co mam sprawdzone i lubię. Może teraz nie w ostatni, tylko w pierwszy weekend miesiąca, dla odmiany:)


1.  Bardzo mi się podoba takie ujęcie tematu pasji.
Zwykle się uważa, że najlepiej jeśli praca jest naszą pasją. Ale czy na pewno tak jest najlepiej? I czy oddzielenie pracy od naszych pasji czy hobby to zły wybór i skazuje nas na 8-godzinną udrękę? A praca połączona z pasją ma same zalety?
Warto przeczytać:)


2.  Półtora roku temu polecałam Wam książkę o minimalizmie autorstwa Anny Mularczyk-Meyer, czyli Ajki z bloga prostyblog.com
Teraz jestem po lekturze kolejnej jej książki, czyli "Minimalizmu dla zaawansowanych". Pierwsza traktowała o podstawach minimalizmu, czyli przede wszystkim o porządkowaniu przestrzeni wokół siebie i zmniejszaniu swoich zasobów. W tej Ania dzieli się bardzo osobistymi przemyśleniami o drodze jaką przeszła w upraszczania swojego życia w innych dziedzinach. W swoich relacjach, stylu odżywiania, aktywności fizycznej itd.
Stan obecny, który wypracowała, to dla mnie takie życie świadome, oparte na własnych zasadach,  w którym wszystko jest w odpowiedniej ilości, częstotliwości i rozmiarze. Życie optymalne, cokolwiek to dla każdego z nas znaczy. Wiąże się ze wzrostem samoświadomości, poznaniu siebie takim jakim się jest, zagłębieniem się w swoje prawdziwe potrzeby i dobranie do nich odpowiednich strategii.
Ja co prawda w tej podstawowej warstwie nie czuję się minimalistką (choć temat mnie interesuje i lubię o tym czytać), ale to o czym pisze Ania, czyli  takie poszukiwanie swojej życiowej drogi, jest mi bardzo bliskie.
Książkę przeczytałam z przyjemnością - polecam:)



peeling kawowy, minimalizm dla zaawansowanych, praca i pasja


3.  Peeling kawowy znam od dawna, ale dotąd go nie robiłam. Do oczyszczania i wygładzania ciała używam od dawna rękawicy kessa i mydło Savon Noir (wspomniane już w poleceniach).
Ale w końcu się na taki peeling skusiłam.

Jak zrobić?
Ja robię z fusów po kawie, ale można zrobić też ze zmielonej kawy nieparzonej. Dodaję olej kokosowy albo oliwę (albo trochę żelu do mycia ciała), sól gruboziarnistą albo takiż cukier, można dodać cynamon (ale trzeba uważać, bo rozgrzewa i może alergizować), imbir, kilka kropli olejku eterycznego, a nawet jogurt czy miód (też może alergizować). A potem wystarczy dobrze natrzeć takim peelingiem ciało i jeśli dodaliśmy olej lub oliwę, to po spłukaniu i delikatnym osuszeniu zwykle nie potrzeba już nawet nawilżania.
Peeling nie tylko wygładza, ale ujędrnia i napina skórę no i pięknie pachnie (jak się lubi zapach kawy oczywiście).  Łazienka wymaga co prawda więcej sprzątania niż po zwykłych ablucjach, ale warto:)


4.  O pieniądzach można długo i pod różnym kątem. Tym razem polecam do przeczytania artykuł o "10 sytuacjach z życia wziętych, w których skutecznie odpychasz od siebie hajs" (dopisek: niestety blog prawdopodobnie zakończył swoją działalność i artykuł jest niedostępny). Zgadzam się jak najbardziej z takim podejściem i stosuję te zasady, choć o niektórych zapominam. Znów więc sobie przypomniałam, że w tym jest moc.
A co do punktu 9, to myślę, że nie jest to żaden wstyd i zdarzało mi się powiedzieć kasjerce, że mam w portfelu określoną kwotę i jeśli moje wyliczenia co do ilości zakupów się nie sprawdzą, to odkładamy resztę.

5.  Z pojęciem intermittent fasting, czyli okna żywieniowego i okresu postu w ciągu dnia, spotkałam się jakiś czas temu. Temat wydaje mi się ciekawy, polecam zatem ten artykuł  traktujący o tym obszernie i z każdej strony.


6. I na koniec kilka miejsc do polecenia, oczywiście jak zwykle w Krakowie:
Rzeźnia i ich wyborne żeberka
*  azjatyckie bistro Curry Up - szczególnie mi smakowała sałatka z preparowanego i prażonego (?) ryżu
Klubokawiarnia Ludowa - pyszny sernik, może niezbyt uzdrowiony, ale warto zgrzeszyć;)



4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy prosty blog. Poczytam dłużej :)
    Zapomniałam o peelingu kawowym. Trzeba odnowić starą znajomość. Tym bardziej, że zapach naprawdę piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog polecam bardzo, a peeling wart powrotu do niego:)

      Usuń
  2. Super Małgosiu, ze polecenia powróciły :-D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli spodobał Ci się ten wpis/przepis, masz jakieś sugestie albo skorzystałeś z niego - podziel się tym w komentarzu.
Jeśli komentujesz jako anonimowy, zostaw proszę swoje imię.
Pozdrawiam i dziękuję!