O mnie






Witam serdecznie!

Mam na imię Małgorzata, mieszkam w Krakowie z mężem i córką, a także psem i kotem.
Z racji swojego wieku (jestem 50+), a także ponad 30-letniego stażu w samodzielnym gospodarowaniu wydawałoby się, że powinnam być już sprawną i bardzo doświadczoną gospodynią domową, przed którą kuchnia nie ma (prawie) tajemnic. Tymczasem ja dopiero niedawno przestałam z mojej kuchni uciekać;)
Długo, bardzo długo do kuchni zaglądałam tylko po to, aby jak najszybciej przygotować coś do zjedzenia. Jak najszybciej – to było najważniejsze.
 
Kuchnia i gotowanie mnie nie pociągało, natomiast od „zawsze” interesowałam się tzw. zdrowym odżywianiem, co nie jest równoznaczne z tym, że tak się odżywiałam.
Moja biblioteczka zapełniała się kolejnymi pozycjami, które pilnie studiowałam, a moim ulubionym menu pozostawały kanapki (oczywiście z białego pieczywa) z dodatkiem wędliny bądź sera (dorzucałam pomidora, żeby było zdrowo;), czekolada (mleczna, a jakże!), słodkie jogurty, soki z kartonów, a z owoców jedynie banany!
Wspaniałe połączenie teorii z praktyką;P

I zawsze byłam szczupła, żeby nie powiedzieć wręcz chuda (teraz moja waga jest ok), dlatego nie przekonuje mnie powszechne mniemanie, że szczupłość jest równoznaczna ze zdrowym odżywianiem.

Moje podejście do kuchni zmieniło się dopiero kilka lat temu, gdy zainteresowałam się Metodą Montignaca i odkryłam kulinarne blogi!
Wtedy to zaczęłam teorię wprowadzać w czyn i wtedy to również pierwszy raz w życiu zabrałam się za pieczenie ciast! Dotąd uważałam, że nie mam do tego ani ręki, ani serca. A tu nagle (?) okazało się, że to ani trudne, ani nie wymagające wiele czasu, a na dodatek potrafi sprawiać frajdę!
Odkryłam nowy świat i się w nim powoli zanurzałam, coraz bardziej dziwiąc się, że tak późno na mnie spadło takie odkrycie. Odkrycie, że kuchnia może być miejscem dostarczającym wielu miłych doznań!
Poeksperymentowałam trochę z Kuchnią Pięciu Przemian, potem zafascynowała mnie kuchnia bez pszenicy, a ostatnio bez zbóż. Cały czas staram się używać produktów o niskim ig, choć robię odstępstwa (głównie kasza jaglana).
Zasady odżywiania, którymi się kieruję zawarłam w tym poście:)

Lubię jak przygotowane potrawy czy wypieki smakują innym, ale jak przygotowuję je tylko dla siebie, co nie zdarza się rzadko, to tak samo mnie cieszą:)

Zapraszam do mojej kuchni:)
Małgorzata

10 komentarzy:

  1. Super, ja też kiedyś próbowałam diety Ewy Dąbrowskiej i czułam się po niej genialnie. Naprawdę, nie przesadzam. A jaka cera:) Niestety, ostatnio odżywiam się słabiej, muszę to naprawić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tej diety nigdy nie próbowałam, jedynie teoretycznie się nią interesowałam tak jak i pozostałymi sposobami odżywiania. A jadłam byle co;)
      A na zmianę nawyków żywieniowych zawsze jest czas i właśnie ja jestem tego najlepszym przykładem - późno, ale dojrzałam do tego;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. nigdy nie jest za pozno :-)) dziekuje Sowo Gosiu chalwe slonecznikowa - uratowala mnie przed szalenstwem kiedy na dobre rozwiodlam sie z cukrem i sklepowymi slodyczami :D
    Pozdrawiam , tez Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chałwa słonecznikowa, mówisz, dobra na szaleństwo? Dobrze wiedzieć;)
      A sezamową robiłaś?
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dzięki za przepyszne naleśniki ciecierzycowe z musem ananasowym! I za placuszki gryczano-ryżowo-kokosowe :) Twoje przepisy są naprawdę świetne. Cieszę się, że twój blog istnieje. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo , miło jest czytać takie słowa:)

      Usuń
  4. Witaj Małgorzato, chciałam oficjalnie przywitać się z Tobą i przyznać, że jestem Twoją nową fanką :) Nadszedł czas w moim życiu na zmiany żywieniowe i po szaleńczych poszukiwaniach trafiłam do Ciebie. Poczułam się tak dobrze w Twojej kuchni, że już w niej zostałam. Mój kolega, który od kilku lat starał się namówić mnie na zdrowsze odżywianie włosy z głowy rwał, że on tyle gadał, a ja niczym beton zastygły, a Ty Małgosiu swoim słowem pisanym zagarnęłaś mnie od ręki :) Jestem z siebie dumna,że w mojej kuchni jest już tak wiele zdrowych produktów ale najważniejsze jest to,że chce mi się robić coś dla siebie :) Dziękuję i pozdrawiam serdecznie- Anka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję Ci bardzo za te słowa, to miód na moje serce:) W takich chwilach myślę sobie, że to mój mały, ale może istotny jednostkowo, wkład w budowanie lepszego świata:)

      Twojemu koledze zaś powiedz, że gdyby nie jego namawianie, to na pewno nie trafiłabyś do mnie (ani gdziekolwiek indziej) i nic nie zmieniła w tym temacie.
      Tak to działa: krople drążą skałę ("nadszedł czas w moim życiu na zmiany"), wiem coś o tym, bo drążę i drążę na niwie rodzinnej i widzę, że są efekty, choć wydawało mi się, że materia bardzo oporna;)
      Pozdrawiam Cię i bierz z mojej kuchni ile chcesz:)

      P. s A duma uzasadniona, szczególnie z tego, że chce Ci się to robić dla siebie, bo to najważniejsze w sumie:)

      Usuń
  5. Witam!
    Już od jakiegoś czasu śledzę Pani bloga. Kiedyś byłam na diecie, jednakże teraz widzę, że brakowało mi wiedzy. Dzięki inspiracji zaczerpniętej od Pani, w mojej kuchni na dobre zagościły produkty ekologiczne, kasze zamiast ziemniaków, miód i stewia zamiast cukru, mąki nie będące pochodzenia "pszennego". Mieszkam za granicą i w ciągłym biegu zapomniałam jak ważne są posiłki. Odkrywanie nowych smaków to prawdziwa frajda :) dziękuję za Pani pomysły. A tutaj dość ciekawy sklep z żywnością regionalną, aż dzieciństwo mi się przypomniało, bo prawie wszystko mama miała w ogródku :) http://m.warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,106541,16439090,Pierwszy_taki_sklep_w_Warszawie__Pachnie_ziolami.html Szkoda, że nie ma więcej takich sklepów, mam nadzieje, że kiedyś tak będzie :)

    Pozdrawiam,
    Natalia, 20 lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, wspaniale, że już w tak młodym wieku dbasz o to co jesz i masz świadomość jakie to ważne:) Miło mi, że moje blogowe działania Ci w tym pomagają.
      A inicjatywa z tym sklepem bardzo ciekawa, na pewno będą kolejne:)
      Pozdrawiam i życzę dalszego odkrywania smaków i ekscytujących eksperymentów kulinarnych:)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten wpis/przepis, masz jakieś sugestie albo skorzystałeś z niego - podziel się tym w komentarzu.
Jeśli komentujesz jako anonimowy, zostaw proszę swoje imię.
Pozdrawiam i dziękuję!