poniedziałek, 25 listopada 2013

Grillowanie na lawie, czyli warsztaty w andel's Hotel Cracow


warsztaty kulinarne



Po raz drugi zostałam zaproszona na warsztaty w restauracji Delight w andel's Hotel Cracow.

Tym razem główną atrakcją miało być (i było) grillowanie na kamieniach z lawy wulkanicznej:)
Ale po kolei.

Zaczęliśmy od kawy w Oscar's Bar.
Potem krótkie przedstawienie planu spotkania i degustacja ekologicznego pieczywa Panesco z kilkoma rodzajami masła smakowego. Ostatnio, jak zapewne wiecie, ograniczam pieczywo i gluten, co nie znaczy, że z degustacji zrezygnowałam, o nie! Spróbowałam 4 rodzajów pieczywa, najbardziej smakował mi chleb żytni, po prostu poezja. Największym powodzeniem wśród maseł cieszyło się oczywiście  masło czosnkowe, no bo jakże by inaczej;) 


Foto: andel's Hotel Cracow
Fot. Malwina Kądziela
Po pieczywie przyszedł czas na clou spotkania, czyli grillowanie. Grillowanie zimą? Oczywiście, w dodatku bez ognia i dymu:)
Służy do tego zestaw składający się z kamienia z lawy wulkanicznej (lava stone) i talerza, na którym ów kamień się kładzie wraz z wszystkimi potrzebnymi do grillowania produktami. 
Kamień najpierw trzeba rozgrzać do temp. ponad 300* C w związku z tym metoda nie nadaje się do użytku domowego, przez co też jest bardzo atrakcyjna, bo niedostępna w domu.
Co możemy grillować na takim kamieniu? My miałyśmy przyjemność spróbować grillowanego łososia (jest dostarczany do restauracji raz w tygodniu z Chile), skrzydełek kurczaka, fileta z pulardy (!), sera  halloumi  z figami na soli, krewetek tygrysich i polędwicy wołowej z ostrymi papryczkami.


Fot. andel's Hotel Cracow
Fot. Ania Loska
Fot. Ania Loska
Fot. Ania Loska

Po degustacji przeszłyśmy ponownie do Oskar's Bar, gdzie czekała na nas ceremonii picia herbaty. Coś dla mnie akurat na czasie, bo od niedawna stałam się nagle (?) fanką tego trunku - kiedyś istniała dla mnie tylko kawa, teraz kawę wypiera świeżo zaparzona (liściasta!) herbata, której mam kilka rodzajów i kolorów.
Najpierw wysłuchałyśmy wykładu na temat właściwości poszczególnych herbat i innych składników ceremonii, a potem zaopatrzone w tacę z czajniczkiem, 4 czarkami na dodatki, filiżankami i nawet klepsydrą, która odmierza czas odpowiedni dla naparu, przeszłyśmy do komponowania swojego herbacianego zestawu. 
Zestaw napełnia się wybierając spośród 4 rodzajów herbat i całej armii dodatków w postaci miodów, konfitur, ziół i różnorakich rodzajów cukru.
Bardzo przyjemne było to celebrowanie prostej, zdawałoby się, czynności jaką jest picie herbaty. Właśnie celebrowanie, smakowanie, a nie szybkie opróżnienie kubka jak to najczęściej czynimy na co dzień.
Oskar's Bar ze swoim bardzo ciekawie zaaranżowanym wnętrzem i ceremonia picia herbaty to fajne miejsce i pomysł na chwilę wytchnienia z przyjaciółką np. po zakupach w pobliskiej Galerii Krakowskiej:)

Fot. Ania Loska
Fot. Ania Loska

Po ceremonii nastąpiła część najbardziej twórcza;), czyli samodzielne przygotowanie przez każdą  z nas swojego grillowego dania. 
Mając do dyspozycji nagrzany kamień i bogactwo składników (czyli cały długi stół zastawiony wszelakimi dobrami) przystąpiłyśmy do komponowania i przygotowania swoich dań. 
Ja wybrałam krewetki, bo to one, obok sera halloumi, najbardziej mi smakowały podczas wcześniejszej degustacji. 
Mój talerz zawierał ponadto grillowaną mini cukinię, mini bakłażana i pomidorki koktajlowe, grillowany ser kozi, dwie grzanki posmarowane grillowanym czosnkiem i masłem smakowym, roszponkę, rukolę i kiełki. 
Było pyszne!

Fot. Ania Loska
Fot. Ania Loska

Na koniec jeszcze kawa i coś słodkiego, czas na rozmowy i pożegnanie połączone z obdarowaniem nas paczuszkami ze smakołykami.
A mnie teraz pozostaje polecić Wam takie grillowanie jako alternatywę dla konwencjonalnych spotkań przy restauracyjnym stole - to naprawdę fajna zabawa:)  

Nasza ekipa (bez jednej osoby):

Fot. Malwina Kądziela


12 komentarzy:

  1. Bardzo żałuję, że nie mogłam przyjechać. Zdjęcia wyglądają niezwykle apetycznie, więc musiało być pysznie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, brakowało Ciebie, a było jeszcze pyszniej niż na wiosennych warsztatach:)
      Do zobaczenia!

      Usuń
  2. Ile pyszności! Kuszące to grillowanie na lawie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest to atrakcja samemu sobie przygotować danie w restauracji i to takie, jakiego w domu nie mamy szans:)

      Usuń
  3. świetne pyszności, ale bym pobuszowała po tych talerzach:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stół zastawiony takimi pysznościami pobudza wybitnie ochotę na buszowanie;)

      Usuń
  4. Bardzo smaczna i pouczająca zabawa:) Zazdroszczę wrażeń! Ten grillowany ser halloumi najbardziej mi działa na wyobraźnię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak Renya, serek jadłam jako pierwszy i bardzo, bardzo mi smakował:)

      Usuń
  5. Pięknie Ci w tej fuksji:) to tak obok tematu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W temacie bardzo - w końcu byłam jakąś tam częścią tych warsztatów;)
      I miło słyszeć, dziękuję:)

      Usuń
  6. ohooo! takie grillowanie, to dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że dla każdego, można sobie ugrillować co tam się chce, nawet deser:)

      Usuń

Jeśli spodobał Ci się ten wpis/przepis, masz jakieś sugestie albo skorzystałeś z niego - podziel się tym w komentarzu.
Jeśli komentujesz jako anonimowy, zostaw proszę swoje imię.
Pozdrawiam i dziękuję!